Strona główna » Wiedza » Profilaktyka i leczenie » Wiśnia kwitnąca zdrowiem. Historia duchów i ducha

Wiśnia kwitnąca zdrowiem. Historia duchów i ducha

Jest rok 38216 przed naszą erą. Gorące lipcowe słońce ogrzewa wzgórza i doliny porośnięte niewysokimi drzewami o intensywnie zielonych liściach, które z daleka skrzy się głęboko czerwienią małych owoców wiśni. Cisza, szum wiatru i szelest kogoś buszującego w cieniu drzewka. Szybko zrywa kilka dużych kiści owoców i znika gdzieś w cieniu niewielkiej jaskini, by zaspokoić głód i pragnienie. Łapczywie połyka soczyste, słodko-kwaśne, owoce wypluwając pestki.
Ta jaskinia 40190 lat później stanie się miejscem kolejnego odkrycia. Archeolog badający ślady przodków człowieka zapisze w notatniku, że obok narzędzi otoczakowych i paleniska znajdują się też twarde pestki. Dalsze dochodzenie potwierdzi wcześniejsze odkrycia: w skład diety naszych przodków wchodziły wiśnie.

Wiśniowa tarcza przed wolnymi rodnikami

Praczłowiek działał instynktownie. Nie zdawał sobie sprawy z wielu dziś znanych faktów naukowych na temat wiśni. Czuł, że mogą zaspokoić pragnienie (w około 82 proc. składają się z wody) i głód (zawierają niewielkie ilości białka, tłuszczu, węglowodanów i błonnika). Mógł też przyglądać się swoim ziomkom, którzy jedli ich więcej i zobaczyć, że wyglądają na zdrowszych. Zupełnie nie miał pojęcia, czym jest witamina C, A, E, K B6, tiamina, wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód czy cynk. Dopiero ponad 40 tysięcy lat później naukowcy poznają rolę rolę wiśniowych antocyjanów w poprawie elastyczności naczyń włosowatych, a smaczne owoce trafią na listę ORAC (Oxygen Radical Absorbance Capacity) – produktów, które chronią organizm przed destruktywnym działaniem reaktywnych form tlenu.

Wabią, kuszą i bronią

Wielu rzeczy nie wiedział nasz przodek, ale wiele już widział i cenił. Ot, choćby antocyjany. Oczywiście nie znał tej nazwy, ani ich przeciwutleniających właściwości. Pożerał jednak owe antocyjany wzrokiem, fascynowały go i kusiły. Tak, tak. Kusiły, choć wiśnie nie były zakazanym owocem. Antocyjany to barwniki z grupy flawonoidów. Im owoc jest ciemniejszy, tym intensywniejsza obecność antocyjanów, które miały chronić owoc przed chorobami i kusić zwierzęta oraz ludzi.

Drzewa są bowiem bardzo sprytne. Aby przetrwać jako gatunek muszą wabić. Kolor przyciąga wzrok i zachęca do zjedzenia. Dzięki temu wiśnia może się rozmnażać. Weźmy sobie pod lupę naszego jaskiniowca. Gdy już zerwał owoce, pojawiła się szansa, że nie zje ich pod samym drzewem. Pestka jest twarda (łupina chroni zarodek) co ma utrudnić jej rozgryzienie lub zabezpieczyć w trakcie podróży przez przewód pokarmowy żarłoka. Jest także gorzka (zawiera amigdalinę) co może dodatkowo zniechęcić do jej zjedzenia. Nasz bohater pestkę wypluł najpewniej gdzieś dalej, lub wydalił w ustronnym miejscu, dając szansę na nowe życie drzewa.

Sprytne drzewa

Mijały tysiące lat. Potomkowie jaskiniowca ewoluowali. Dzięki rozwojowi mózgu wiedzieli coraz więcej o tym co im służy i czego powinni unikać. Wiśnie nadal lubili i coraz częściej wykorzystywali w leczeniu. Około 300 lat przed naszą erą powstała jedna z najwybitniejszych starożytnych ksiąg w dziedzinie botaniki: Historia Plantarum autorstwa Teofrasta z Eresos. To w niej pojawiły się pierwsze wzmianki o wiśniach. Mniej więcej w tym samym czasie Difilus z Sifnos obserwował wpływ wiśni na mieszkańców Cyklad i uznał, ze mogą one mieć działanie moczopędne.

Reszta historii potoczyła się wraz z zastępami maszerujących, walecznych Rzymian. Niektórzy historycy twierdzą, że przez wieki widać było trasy przemarszu legionów. Wojacy pluli bowiem pestkami słodkich owoców (wiśnie w krajach, w których noce są ciepłe mają słodszy smak od owoców zbieranych np. w Polsce) wzdłuż drogi, która po latach ozdobiona była wiśniowymi drzewami. Zdaniem rzymskiego historyka Pliniusza Starszego, we Włoszech nie było wiśni właśnie do 74 roku przed naszą erą kiedy to z Azji wracały pobite wojska Licyniusza Krassusa.

Polska wśród światowych liderów

Do Ameryki wiśnie także trafiły wraz z podbojami: w XVII wieku na statkach z europejskimi osadnikami. Trzeba przyznać, że skutecznie podbiły serca mieszkańców tego kontynentu. Stany Zjednoczone są dziś jednym z największych producentów wiśni na świecie. Liderem jest Turcja a w ścisłej czołówce znajduje się Polska, która zależności od roku z pozycji lidera (2009 r. wg. Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa) spada czasem na dalsze pozycje, lecz zawsze jest w ścisłej czołówce.

Kraj Kwitnącej Wiśni

Pisząc o historii wiśni, nie wypada zapomnieć o Kraju Kwitnącej Wiśni. Japonia nie bez powodu uczyniła z tej rośliny swój symbol. W niezwykle ciekawy sposób opisała to antropolożka Emiko Ohnuki-Tierney naukowo zajmująca się siłą symboli. Wiśnie na wyspach wykorzystywane były nie w medycynie, czy żywieniu, ale do opisywania niemal wszystkich zjawisk fizycznych i metafizycznych: od pomyślności rolnika do celowości dramatycznych decyzji przez pilotów kamikaze. Symbolizują cykl życia, piękno przemian.
W latach 700. zaczęto przesadzać wiśniowe drzewa z gór w pobliże domostwa. Już wtedy przypisywano im niezwykłą moc. Japończycy wierzyli, że przesadzają nie tylko drzewa, ale i dusze górskich bóstw. Opadają one na pola ryżowe w postaci płatków kwitnących wiśni dając życie kolejnym bogom – opiekującym się uprawami.
Po raz pierwszy rytuał hanami opisano w 712 roku w zbiorze „Kojiki”. Do dziś jest to jedno z najpiękniejszych świąt japońskich, gdy ludzie radują się patrząc na kwitnące kwiaty (początkowo głównie moreli, potem wiśni)

Samurajowie z kwiatami

400 lat później samurajowie uznali, że wiśnia symbolizuje niezłomność ciała i ducha, które nie lękają się śmierci. Drzewo stało się częścią kodeksu Bushido i rytualnego samobójstwa (seppuku). Akt ten porównywano właśnie z opadającym płatkiem kwiatu wiśni – idealna śmierć następowała w okresie pełnego rozkwitu piękna. Ten motyw pojawiał się przez wiele lat rządów szogunów, także jako symbol „pięknej” śmierci żołnierza. Potem wykorzystywano tę ideologię także podczas szkolenie kamikaze.
Obecnie jednak Kraj Kwitnącej Wiśni kultywuje piękno kwiatów, a drzewa są dzięki temu często kojarzone z rośliną ozdobną, nie z przetwórstwem.

Wiśnia – nowa nadzieja

O sile wiśni w niezwykły sposób świadczy także wzruszający film dokumentalny „The Tsunami and the Cherry Blossom”. Opisuje on wielką tragedię z 2011 roku, gdy trzęsienie ziemi wywołało ogromne tsunami. Pośród bezmiaru smutku ludzie odkrywają drzewa wiśni, które zaczynają kwitnąć. Dostrzegają w nich nadzieję i tłumaczą sobie w ten sposób sens śmierci, odrodzenia.
Wiśnie mają wielką moc nie tylko w warstwie symbolicznej. Kryje się ona także w samym owocu kuszącym smakiem i zdrowiem.