Strona główna » Wiedza » Profilaktyka i leczenie » Historia płaszcza i szpady z bakterią

Historia płaszcza i szpady z bakterią

Za jedną ze współczesnych plag uznaje się drożdżycę. Ta przykra choroba dotyczy coraz większej liczby osób. Głównym winowajcą jest niepozorny grzyb “candida”. Historia jego odkrywania pokazuje jak trudnym problemem jest kandydoza, która może być leczona kwasem kaprylowym.

Pierwsze doniesienia o drożdżycy pojawiło się w literaturze jeszcze zanim opisano drobnoustroje chorobotwórcze – 400 lat przed naszą erą. Ojciec współczesnej medycyny w swoim dziele “O epidemiach” odnotował taką oto obserwację: “Na początku wiosny, wraz z panującym zimnym, pojawiało się wiele przypadków róży. Niektóre z nich miały oczywisty powód inne nie, wraz ze złośliwym charakterem i fatalnym skutkiem dla wielu. Pojawiało się wiele przypadków wysokiej gorączki, frenezji, aftowych schorzeń jamy ustnej, guzów na narządach płciowych, stanów zapalnych oka, zaburzeń jelitowych, braku apetytu i pragnienia, nieprawidłowe oddawanie moczu (nieregularne lub częstomocz), a nawet śpiączki lub bezsenności” – pisał Hipokrates.

W pamiętnikach Samuela Pepysa z 1665 roku także pojawiały się opisy drożdżycy połączonej z gorączką i…czkawką.

Lekarz dźgnięty szpadą

Znacznie ciekawsze wydarzenia łączą się z włączeniem do tej opowieści szanownego Nilsa Rosena von Rosensteina. Szwed na studia w Lund trafił już w wieku 16 lat. Nauki pobierał jednak niemal w całej Europie wędrując między uczelniami w Niemczech, Włoszech, Francji Holandii. Dziś uznaje się go za ojca współczesnej pediatrii, jego nazwisko wciąż jest znane jednak dosyć wąskiej grupie lekarzy. Znacznie bardziej popularny jest rywal Rosena – Karol Linneusz. W XVIII wieku spory naukowców przybierały czasem dramatyczne rozmiary. Rosensteinowi uznawał, że Linneusz nie ma odpowiedniego wykształcenia, by uczyć medycyny na uniwersytecie w Uppsali. Rozwścieczony botanik dźgnął go za to szpadą. Naukowe spory toczyli jeszcze długo używając różnych, często dosyć brutalnych argumentów, choć obaj byli wykładowcami na jednej uczelni. Ostatecznie dwaj wybitni badacze pogodzili się, a Linneusz, który nieomal nie odebrał życia Rosensteinowi, po latach został nawet pacjentem swojego dawnego wroga.

Pomylić droźdżycę z tyfusem

Ta historia tylko z pozoru jest odległa od badań nad grzybami atakującymi człowieka. Rosenstein i Linneusz w swoich badaniach korzystali z wiedzy medycznej i botanicznej. To Rosenstein jako pierwszy mówił o inwazyjnej grzybicy. Poważnie problemem zajął się dopiero w 1884 roku John Hughes Bennett i jak to w nauce bywa, zaczął od ostrego sporu z innym badaczem. Otóż w 1839 roku Bernhard von Langenbeck opisał przypadek chorego który zmarł na tyfus. Objawy jakie przytoczył wskazywały jednak na ciężką grzybicę. Wytknął mu to pięć lat później Bennett.

Sam przedstawił grzybicę jako chorobę odbierającą “żywotne siły i wartości odżywczych w organizmie gospodarza”. Od tego czasu historia odkrywania candidy potoczyła się znacznie szybciej, choć jeszcze kilkadziesiąt lat badacze nie mogli odnaleźć właściwego winowajcy. Lekarz coraz śmielej twierdzili wprawdzie, że wiele chorób układu pokarmowego czy narządów płciowych wskazuje na drożdżycę, ale nie potrafili jednoznacznie wskazać na konkretnego grzyba wywołującego tę chorobę.

Biała toga, czyli candida

Dopiero słynna mykolog Christine Berkhout w latach 20-tych XX wieku wskazała jednoznacznie na białego grzyba, który został nazwany candida. Nazwa ta pochodzi z łaciny. Rzymscy senatorowie nosili białe płaszcze, togi candida. Obecnie rozróżniamy około 200 organizmów z gatunku candida. I dopiero dzięki tym odkryciom naukowcy mogli zacząć szukać remedium na grzyba atakującego człowieka. Jednym ze skutecznych środków jest kwas kaprylowy, który łącząc się z błonami komórek drożdżaków, powoduje ich rozerwanie i śmierć.

 

O epidemiach. Hipokrates

The first description of an oesophageal candidosis by Bernhard von Langenbeck in 1839.

 A history of research on yeasts 8: taxonomy.